Chyba większość słyszała o książce "Sekret", oglądała film albo gdzieś się obiło o uszy pojęcie "prawo przyciągania". Osobiście książki nie czytałam ani nie oglądałam filmu. Należę do tej trzeciej grupy, tyle, że to, co kryje się pod pojęciem "przyciągania", ja poznałam jako "programowanie". W skrócie: chodzi o to, że dostajesz to, czego oczekujesz. Nie ma tu, bynajmniej, mowy o myśleniu życzeniowym (to mi się rymło). Chodzi właśnie o to, na co się programujesz. Czego oczekujesz. Idąc ciemną ulicą jesteś święcie przekonany, że ktoś cię napadnie? Napadnie cię na stówę, obrabuje, zgwałci i wykopie kwiatki z ogródka twojej babci. Kolejna rozmowa kwalifikacyjna, a ty idziesz, bo musisz "ale przecież i tak nic z tego nie wyjdzie". Nie wychodzi, a tobie po głowie chodzi "a nie mówiłem?". Nie, nie mówiłeś, skarbie. WYKRAKAŁEŚ!