piątek, 1 listopada 2013

Era hejtera

"Nie ma szczęścia, dziewczynina, ale po co się tu pchała? Mogła w domu siedzieć, tak? Wlazła na ring, to dostała w ryj!"

piątek, 4 października 2013

... a przyszłość jest zasrana...

Pierwszy tydzień stażu (półrocznej praktyki! taa, wiem, dlatego bezpłatna) za mną. Pierwsze spostrzeżenie, jakie przychodzi mi na myśl, to: wieje nudą. Jak diabli. Mało ludzi, jeszcze mniej recept na lek robiony (i po kiego grzybola aż trzy lata tpl-a?). Pewnie to wina konkurencji. 

poniedziałek, 30 września 2013

Cudów nie ma!

Jakiś czas temu Tata dostał zaproszenie na pokaz pewnego terapeutycznego urządzenia w połączeniu ze specjalnym badaniem i terapią tymże sprzętem. Jako, że zaproszenie było na dwie osoby, wziął mnie, adeptkę sztuk tajemnych, ze sobą.

sobota, 4 maja 2013

Szwedzi versus Amerykanie, czyli Millennium miśkowym okiem

Na początek muszę podkreślić, że moje opinie na temat filmów (wszystkie, jakie się pojawią, a że jestem kinomaniakiem, to zapewne będzie ich sporo) będą zdradzały mniej lub bardziej szczegóły fabuły. Dlatego też, jeśli ktoś nie oglądał a chce i nie lubi, kiedy mu się zdradza "co będzie", to niech właśnie teraz sobie idzie ;)

Tak więc...

niedziela, 28 kwietnia 2013

Za "dziękuję" się kupuje!

Już któryś raz z kolei zaobserwowałam wśród młodszego pokolenia (czyt. tego przed dwudziestym rokiem życia) pewną rzecz.

piątek, 19 kwietnia 2013

Prawo oczekiwania

Chyba większość słyszała o książce "Sekret", oglądała film albo gdzieś się obiło o uszy pojęcie "prawo przyciągania". Osobiście książki nie czytałam ani nie oglądałam filmu. Należę do tej trzeciej grupy, tyle, że to, co kryje się pod pojęciem "przyciągania", ja poznałam jako "programowanie". W skrócie: chodzi o to, że dostajesz to, czego oczekujesz. Nie ma tu, bynajmniej, mowy o myśleniu życzeniowym (to mi się rymło). Chodzi właśnie o to, na co się programujesz. Czego oczekujesz. Idąc ciemną ulicą jesteś święcie przekonany, że ktoś cię napadnie? Napadnie cię na stówę, obrabuje, zgwałci i wykopie kwiatki z ogródka twojej babci. Kolejna rozmowa kwalifikacyjna, a ty idziesz, bo musisz "ale przecież i tak nic z tego nie wyjdzie". Nie wychodzi, a tobie po głowie chodzi "a nie mówiłem?". Nie, nie mówiłeś, skarbie. WYKRAKAŁEŚ!